Zalety udanego związku

Zalety udanego związku


„Pewnego wieczoru Barack Obama ze swoją małżonką Michelle postanowili zrobić coś, by wyłamać się z codziennej rutyny – poszli na kolację do zwykłej, niewyszukanej restauracji. Kiedy już siedli do stołu, właściciel spytał prezydenckich ochroniarzy, czy mógłby porozmawiać z Pierwszą Damą na osobności. Zgodzili się. Po tejże rozmowie, prezydent spytał żony, dlaczego ten człowiek tak bardzo chciał z nią porozmawiać… Wspomniała, że w latach jej młodości, był w niej szalenie zakochany. Prezydent podsumował żonę: „więc gdybyś wyszła za niego, byłabyś teraz właścicielką tej restauracji”, na co Michelle odpowiedziała: „nie, gdybym za niego wyszła, to on byłby teraz prezydentem”.

Ta historia prawdopodobnie jest tak prawdziwa, jak usta niektórych dzisiejszych nastolatek. Ale w przeciwieństwie do ust robi na mnie wrażenie…

Coraz trudniej być w związku. Żyjemy w czasach wielu opcji, jednorazówek, szybkiego seksu oraz idealnych reklam płatków śniadaniowych. Nie musimy już być w związku, żeby uprawiać sex czy czerpać inne przyjemności, które wynikają z bycia w związku. Ponad to idealizowanie miłości sprawia, że często mamy mylne wyobrażenie o związkach. Koniec końców, bierzemy samą przyjemność, a jak nadciągają chmury, delikatnie z gracją niczym tygrys dopadający swoją ofiarę, wycofujemy się i zaczynamy kolejną relację albo 5.

Zdrowy związek i relacje między dwojgiem świadomych osób są unikalne niczym mleczyk w epoce lodowcowej. Żeby taki stworzyć trzeba dojrzeć, a przede wszystkim nie musieć, a chcieć.

Kiedy tylko nauczyłem posługiwać się penisem, poznawałem wiele kobiet, ale też większość swojego czasu spędziłem będąc w długich związkach i nie żałuję tego. Prawda jest taka, że nigdzie nie poznasz lepiej natury kobiet niż w związku.

 

Życie singla niesie ze sobą pełno pokus. Możliwość poznawania wielu kobiet i uprawiania z nimi seksu. Emocje jakie towarzyszą na początku znajomości. Ciągła walidacja ze strony kobiet, ciągłe rozchwytywanie oraz dodatkowo co bardzo ważne, ze swoim wolnym czasem robisz co tylko żywnie ci się podoba.

Są też małe koszty. Płaszczenie się przed laskami które, bez facebooka nie potrafiłyby sobie palcem do nosa trafić, w końcu decyzje o poznaniu jej podjąłeś na bazie długich nóg. Czasem wysłuchiwanie jaka to ona jest imprezowa, przebojowa, jak bardzo potrafi się najebać, w skrajnych przypadkach, ile to facetów miała, z kim była w jacuzzi i ile goście gotowi byli zapłacić, żeby ją zarżnąć. W takich chwilach zastanawiam się, czy aby na pewno nie wolałbym spędzić tego wieczoru z dobrą książką w ręku lub np. łopatą (nie wiem, dlaczego akurat łopatą).

Dodatkowo, musisz często prawie, że niepostrzeżenie oddalać się, tylko po to by zerknąć w telefon i przypomnieć sobie jej imię.

Zadaj sobie pytanie – „Po co Ci te wszystkie kobiety i te puste relację” – dodatkowo wpędzające w uzależnienia od pięknej, młodej, jędrnej skóry.

Jeżeli myślisz, że zaliczając mnóstwo lasek jesteś panem świata, a twoja pewność siebie nie ma równych, pamiętaj, że alkoholik, gdy jest najebany, też tak myśli, dopóki nie odetniemy go od alkoholu, wtedy wychodzą jego słabości i uzależnienia.

Wszystko jest zdrowe o ile robisz to z głową, nie warto zatracać się w tym całym sobą.

 

Nie bądź w związku po to, by kogoś mieć. Bądź w nim po to, żeby ktoś miał Ciebie.

 

Budowanie świadomych dalekosiężnych relacji nie jest łatwe, o czym świadczą statystyki rozwodów i zmiany statusów związku na fb z „zajęty” na „to skomplikowane”(czyli bzykamy się tylko, z braku laku czasem spotykamy) i weście „wolny”

Zdrowy związek dwóch dojrzałych osób, ma o wiele więcej korzyści niż się wydaję.

Będąc we właściwym związku w pewnym monecie zdajesz sobie sprawę, że zaczynasz odnosić większe sukcesy, twoja wydajność wzrasta. Przestaniesz marnować swój czas i energie na oglądanie się za innymi, a jest to naprawdę dużo czasu, nie ma znaczenia czy mierzymy go w lataniu 3 razy w tygodniu po klubach czy innych mało konstruktywnych zajęciach. Jest tyle ciekawych obszarów życia, na których można się skupić.

Przestajesz zastanawiać się, czy aby na pewno dobrze wyglądam w codziennych sytuacjach widząc osobę która ci się podoba i co On/Ona o mnie pomyśli. Będąc w udanym związku masz to całkowicie w dupie przez co jesteś bardziej otwarty.

Skupianie się na tym wszystkim sprawia, że stajesz się mniej efektywny. Nie bez powodu mężczyźni w pewnym wieku, gdy już przestają ganiać – dosłownie – za kobietami, odnoszą większe sukcesy zawodowe oraz finansowe.

Nie ma nic lepszego jak akceptacja drugiej połówki, znikają wszelkie niepewności. Odpowiadania osoba, potrafi sprawić, że twoja pewność siebie wzrośnie na kresy Himalajów. Nie ma nic lepszego jak mądrze wspierająca kobieta.

Irlandzki mistrz UFC – Conor Mcgregor, nie kryje, że wszystko co osiągną w sporcie zawdzięcza swojej kobiecie:

„Moja dziewczyna przez wiele lat ciężko pracowała i była ze mną, kiedy ja nie miałem nic. Miałem tylko marzenia”

Powtarza

„Gdybym nie ona, to prawdopodobnie nie osiągnąłbym tego wszystkiego. Codziennie zawoziła mnie na salę treningową i chciała słuchać moich marzeń. Wszystko to robię dla niej (…) Była ze mną od samego początku, pomagała mi, gdy rozpoczynałem karierę. Gdyby nie ona, nie byłoby mnie tu, gdzie jestem. (…)

Kiedy wracałem do domu wycieńczony, zawsze mówiła: „Conor Wszystko jest ok, dasz radę”.

 

Jako facet, są pewne drobne rzeczy które uwielbiam najbardziej:

Uwielbiam, kiedy wracam z podroży a Ona niezapowiedzianie czeka na mnie na lotnisku… Uwielbiam, gdy widzę jej uśmiech z rana, kiedy czeka przy mnie aż się obudzę, włączając nastrojowa muzykę i gdy tylko otworze oczy rzuca się na mnie na lóżko i przytula, albo kotłujemy się niczym dwoje dzieciaków… Uwielbiam to spojrzenie które mówi ze jestem wszystkim… Uwielbiam jej zapach i ciało które znam na pamięć… Uwielbiam, jak się godzimy po 5 minutach zagorzałej kłótni wskakując na siebie, zdzierając ciuchy… Uwielbiam kochać się z nienawiści i miłości… Uwielbiam, jak inteligentnie dominuje inne ładne kobiety z którymi rozmawiam… Uwielbiam dzwonić do niej w nocy, wiedzieć że zawsze odbierze. Chodź to strasznie egoistyczne nie potrafię się tego wyzbyć… Uwielbiam jak się przy mnie wygłupia nie przejmując się tym jak wypadnie, wliczając to śpiewanie w aucie… Jak wysyła mi bardzo pikantne zdjęcia na poprawę humoru z podpisem „zrobiłam spaghetti wpadniesz?”… Uwielbiam Ja zaskakiwać… Uwielbiam przyjeżdżać do Niej późnym wieczorem, gdy jest chora, z cytryną, imbirem, grzanym winem i pizzą… Uwielbiam mieć tą świadomość, że cokolwiek by się nie działo zawsze mogę na nią liczyć… Uwielbiam tworzyć z Nią wspomnienia… Uwielbiam być z niej dumny i uwielbiam, gdy mnie wspiera, bo wiem, że tylko jej wsparcie wystarczy mi by podbić cały świat.
PodpisSF

  • Rzeczywisćie, kiedyś, a właściwie nie tak dawno, bardzo głośno mówiłam o tym, że do związku trzeba dojrzeć. Nie wystarczą same chęci. Oczywiście uważałam się za tą dojrzałą, bo przecież 3 lata w związku to już coś. Kiedy sie wszystko rozpizgło, mówiąc dyplomatycznie, wracam do punktu wyjścia i wiem, że ta relacja, owszem, była jakimś prologiem, ale to co mi dobitnie uświadomiła, to brak wspomnianej dojrzałości. Niegotowość do wzięcia tych chęci, miłości, planów w ręce i przeniesienia przez kolejne miesiąca, lata, życie. Wniosek jakże istotny, ale i dużo mówiący o związkach.